Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Cz14122017

Ostatnie zmianyPt, 19 Lut 2016 4pm

Back Jesteś tutaj: Start Dziennikarstwo obywatelskie Konwencja Prawa i Sprawiedliwości. Beata Szydło kandydatką do objęcia urzędu Premiera

Konwencja Prawa i Sprawiedliwości. Beata Szydło kandydatką do objęcia urzędu Premiera

konwencja prawa i sprawiedliwoci 1 20150629 1304902275
konwencja prawa i sprawiedliwoci 2 20150629 1301156388
konwencja prawa i sprawiedliwoci 3 20150629 1782289187
konwencja prawa i sprawiedliwoci 4 20150629 1458522545
konwencja prawa i sprawiedliwoci 5 20150629 1298809169
konwencja prawa i sprawiedliwoci 6 20150629 1155812786

20 czerwca na Konwencji Prawa i Sprawiedliwości, na warszawskim Torwarze, Beata Szydło została przez Jarosława Kaczyńskiego wskazana na stanowisko przyszłego premiera.

 

„Mamy już prezydenta. Jeśli się postaramy będzie mieć też premiera, Beatę Szydło i ten tandem poprowadzi Polskę ku potrzebnej zmianie, ku naprawie Rzeczpospolitej" – mówił Prezes Prawa i Sprawiedliwości. Na konwencji przemawiał również Prezydent Elekt Andrzej Duda, który w swoim pożegnalnym wystąpieniu dziękował wszystkim za zaangażowanie, które doprowadziło go do prezydentury. Szczególne podziękowania złożył Jarosławowi Kaczyńskiemu i architektce zwycięskiej kampanii Beacie Szydło: „Nie byłoby mnie tutaj, w tym miejscu, gdyby nie ta niezwykle mądra i wspaniała kobieta. Mogę dzisiaj śmiało i z podniesioną głową powiedzieć, że to był fenomenalny wybór, najlepszy, jakiego mogliśmy dokonać" – podkreślał Prezydent Elekt. Główną bohaterką sobotniej konwencji była właśnie wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości Beata Szydło.

W swoim przemówieniu Beata Szydło powtórzyła obietnice wyborcze Andrzeja Dudy, dotyczące obniżenia wieku emerytalnego, podwyższenia kwoty wolnej od podatku i przyznania rodzinom 500 zł na każde dziecko, jednocześnie podkreślając, że te punkty programu zostaną zrealizowane od razu. Obóz rządzący próbuje w histeryczny sposób straszyć Polaków, że realizacja tych postulatów doprowadzi do załamania się budżetu, wzrostu zadłużenia i do sytuacji z jaką mamy obecnie do czynienia w Grecji. Być może taki scenariusz miałby miejsce gdyby ten program był realizowany, w warunkach stagnacji z jaką mamy do czynienia od ośmiu lat, bez gruntownej zmiany polityki gospodarczej. W czasach rządów Platformy oficjalne zadłużenie osiągnęło 900 mld złotych, mimo podwyższania podatków , podwyższenia wieku emerytalnego i korzystania ze środków unijnych. Obecnie sytuację w Grecji ma doraźnie poprawić pomoc w wysokości 7,5mld euro, ponieważ notują spadek PKB, ale my otrzymujemy znacznie większe środki z Unii Europejskim, a wzrost PKB od lat jest na minimalnym poziomie. Beneficjentami tego wzrostu jest około 10% społeczeństwa, jak mówiła Beata Szydło, rośnie rozwarstwienie społeczne, a sytuacja ogromnej części społeczeństwa nie ulega żadnej poprawie lub się pogarsza. Pytanie czy również nie mielibyśmy malejącego PKB, gdyby nie środki unijne, które powinniśmy wykorzystać do osiągnięcia skoku cywilizacyjnego, a jest wręcz odwrotnie. Zanim nastąpiło załamanie greckiej gospodarki, przez długie lata wmawiano ludziom, że wszystko jest w najlepszym porządku i to kontynuacja obecnej polityki prowadzi do gospodarczej katastrofy. Obietnice wyborcze składane wcześniej przez Andrzeja Dudę, a obecnie powtórzone przez Beatę Szydło, nigdy nie padały w oderwaniu od zapowiedzi zmiany polityki gospodarczej na racjonalną, aktywną politykę rozwojową, która powoduje, że stopa inwestycji w kraju się zwiększa, ponieważ państwo poprzez politykę inwestycyjną zachęca do udziału w tych inwestycjach przedsiębiorców. Politykę inwestycyjną Platformy w słynnych słowach opisał Bartłomiej Sienkiewicz w rozmowie z Markiem Belką. Beata Szydło mówiła o odbudowie polskiego przemysłu, co przeciwstawiła obecnej polityce „zwijania polskiego państwa": „Czas skończyć z polityką likwidacji. Likwidacji stoczni, kopalń, szkół – czas skończyć ze zwijaniem polskiego państwa". Tylko taka polityka pozwoli skończyć z umowami śmieciowymi, o czym również mówiła kandydatka Prawa i Sprawiedliwości na Prezesa Rady Ministrów, kiedy wygłaszała część przemówienia poświęconą rodzinie, mówiąc, że rodzina przede wszystkim potrzebuje godnej pracy.

Zapowiedź likwidacji umów śmieciowych brzmi wiarygodnie, kiedy łączy się zapowiedzią zmiany polityki – „dobrej zmiany", która doprowadzi do naprawy państwa: „To co się stało przez 8 lat rządów odchodzącej partii władzy, trzeba naprawić". Kiedy jednocześnie likwidację umów śmieciowych zapowiada Ewa Kopacz, to warto przypomnieć, że niespełna dwa lata temu Donald Tusk zapowiedział wprowadzenie minimalnej stawki godzinowej dla osób zatrudnionych na umowę – zlecenie. Podniósł się medialny szum, że doprowadzi to do zwiększenia bezrobocia i uderzy w pracodawców i skończyło się na deklaracji i jak w wielu podobnych przypadkach na deklaracji miało się skończyć od początku. Był to jeden z wielu socjotechnicznych zabiegów polegających na przekazie, że Donald Tusk chciał, ale nie mógł ze względu na rzekome, merytoryczne argumenty przeciw. Nadal więc podwyższana płaca minimalna nie obejmuje ogromnej rzeszy 3 milionów obywateli zatrudnianych na takich umowach, a bezrobocie utrzymuje się na niezmiennie wysokim poziomie, mimo wciąż rosnącej liczby emigrantów. O patologii tej sytuacji, w której powstają dwie kategorie ludzi, tych których kodeks pracy obejmuje i tych, którzy są zupełnie z tego systemu obowiązujących norm prawnych wyłączeni, mówi się w Prawie i Sprawiedliwości od lat. Między innymi był to jeden z głównych punktów przemówień Jarosława Kaczyńskiego, podczas obydwu debat nad wnioskami o wotum nieufności dla rządu Donalda Tuska. Rządu dla którego niemożliwa była w tym zakresie drobna korekta, bo tak należałoby traktować ustanowienie minimalnej godzinowej stawki w wysokości siedmiu złotych dla osób zatrudnionych na umowę – zlecenie, w sytuacji kiedy te umowy nadal pozostawałyby nieoskładkowane. Po dwudziestu pęciu latach transformacji i ośmiu latach rządów Platformy Obywatelskiej, nie jest możliwe ustanowienie obejmującej wszystkich, płacy minimalnej na poziomie 1/6 minimalnej płacy brytyjskiej(w odniesieniu do umów nieoskładkowanych), więc trudno się dziwić, że narasta fala emigracji. Na Wyspach nie tylko nikt nie narzeka, że minimalna płaca uderza w pracodawców i zwiększa bezrobocie, a przeciwnie zatrudnienie mogło tam znaleźć kilka milionów imigrantów, ponieważ Brytyjczycy prorozwojową politykę prowadzą od dekad. Zapowiedź likwidacji umów śmieciowych przez rząd Ewy Kopacz jest więc zupełnie niewiarygodna, ponieważ, żeby taka likwidacja była możliwa, potrzebna jest wielowymiarowa zmiana polityki, potrzebna jest „dobra zmiana dla Polski".

Beata Szydło w swoim przemówieniu mówiła choćby o polityce zrównoważonego rozwoju, o skończeniu z narastającymi podziałami na Polskę A, B i C, które dzisiaj się pogłębiają, ponieważ zadłużone w wyniku nadmiernych obciążeń samorządy, nie mają środków na wkład własny pozwalający na skorzystanie z unijnych środków. Mówiła również o podmiotowej polityce w ramach Unii Europejskiej, w której „każde państwo dba o własne interesy i my musimy działać dokładnie tak samo". W każdym państwie jest to czymś oczywistym i naturalnym, jednak w Polsce często słyszymy o „egoizmach hamujących integrację" i „rozsadzaniu unijnej solidarności", tymczasem respektowanie polskich interesów leży w dobrze rozumianym interesie Unii, ponieważ Polska wciąż należy do najbiedniejszych krajów i od rozwoju naszego kraju, w bardzo dużym stopniu zależy, czy Unia będzie rozwijała się w sposób zrównoważony czy będzie pogłębiał się podział na Europę A, B i C.

Gruntowna zmiana polityki jest konieczna, żeby zapewnić polskim rodzinom, o czym mówiła Beata Szydło, szeroko rozumiane bezpieczeństwo, w tym bezpieczeństwo zdrowotne, żeby zapewnić im edukację na odpowiednim poziomie, żeby zadbać o kulturę i tradycję. „Tradycja, pamięć o bohaterach jest nam bardzo potrzebna, nie dajmy sobie tego zabrać" usłyszeliśmy w przemówieniu Beaty Szydło. W ostatnich latach częściej słyszeliśmy i były to głosy nie tylko z poza granic naszego kraju, o rzekomej współodpowiedzialności za zbrodnie popełnione podczas II wojny światowej, wbrew faktom i logice, niż o bohaterstwie złotego pokolenia Polaków wychowanego w II Rzeczypospolitej, które podjęło heroiczną walkę w kraju i na wszystkich frontach II wojny.

Naprawa państwa musi również oznaczać przywrócenie Polakom „poczucia sprawiedliwości w swoim państwie. O skali problemu świadczą setki osób szukających sprawiedliwości w biurach „Dudapomocy". Jak wyliczała Beata Szydło, nie może być tak, że: rodzice tracą dzieci, bo nie mają wystarczających środków, komornicy odbierają majątek niewinnym, a z rządu płyną instrukcje, ile ma zostać uzyskanych środków z mandatów, a ile z kar nakładanych przez Urząd Skarbowy, bo tego wymaga budżet.

Beata Szydło z charyzmą, wygłosiła przemówienie pełne treści w przeciwieństwie do do Ewy Kopacz pół godziny później odczytującej tekst pełen propagandowych ataków na opozycję. Pokazała silną osobowość i potwierdziła, że jest znakomitą kandydatką do objęcia urzędu Prezesa Rady Ministrów. Można porównać to przemówienie do inaugurującego zwycięską kampanię wyborczą przemówienia Andrzeja Dudy z 07 lutego tego roku, wygłoszonego również na konwencji Prawa i Sprawiedliwości w Warszawie.